Wyspowa gorączka

środa, sierpnia 19, 2020 Magda 0 Comments


A gdyby tak zamieszkać na odległej wyspie... te, które to zrobiły, ostrzegają: można zwariować.

Wyspy to osobne mikroświaty. Morskie wody kojąco głaszczą brzegi falami, odcinają mieszkańców od zgiełku stałego lądu. Na wyspach mniej dużych miast i przemysłu, za to więcej czasu. Zrelaksowani ludzie żyją wolniej, dłużej i zdrowiej. To nie romantyczna wizja, ale naukowo dowiedziona rzeczywistość: wyspiarze słyną z długowieczności. Zawdzięczają to czystszemu powietrzu, diecie bogatej w ryby i owoce morza oraz spokojnej codzienności w zżytych ze sobą społecznościach. Zamieszkanie na jakiejś ciepłej wyspie to jedno z moich marzeń, które dopisałam do listy Na starość

Dlatego odszukałam portal womenwholiveonrocks.com - miejsce, gdzie spotykają się kobiety określonego typu. Łączy je to, że w którymś momencie życia podjęły decyzję o przeprowadzce na egzotyczne wyspy. W różnym wieku, z różnych powodów, w różnych częściach świata. Jak same o sobie piszą, dziś mieszkają na skałach – bo większość wysp to właśnie skały, czubek wygasłego wulkanu albo podwodnej góry. Opisują swoje wrażenia, wśród reszty budząc zazdrość, a między sobą – zrozumienie. Dowodzą, że status wyspiarki to coś więcej niż tylko nazwa: to stan umysłu.

Jedna z „kobiet na skałach”, Cath M., opisuje zjawisko wyspowej gorączki, częstej przypadłości wśród mieszkańców wysp. Graf ilustrujący naturę island fever pokazuje prostą zależność: rozmiar wyspy, na której mieszkasz, jest odwrotnie proporcjonalny do tempa, w którym doprowadzi cię ona do szału. 

 

 Proces przebiega w czterech stadiach:

1. Lekkie rozdrażnienie

Bez wyraźnego powodu pokrzykujesz na dzieci, warczysz na psa, posyłasz ponure spojrzenia kolegom w pracy. 

Objawy: lekka irytacja, niecierpliwość, coraz częstsze wybuchy złości.

 2. Zaniepokojenie

Przepełnia cię rosnące poczucie, że nie masz dokąd uciec. 

Objawy: przebieranie nogami, ciągłe wiercenie, nagłe skurcze.

 3. Porządne wkurzenie

Ta faza obejmuje sporo przeklinania. Niespodziewany atak może wywołać byle drobiazg, taki jak upał, insekty, przerwy w dostawie prądu, urzędowa biurokracja, trudności z kupnem porządnych ziemniaków.

Objawy: ciągła, buzująca wściekłość na wszystko. 

 4. Kompletna klaustrofobia

Masz dość tych samych dróg, restauracji, widoku tych samych twarzy i krajobrazów.

Objawy: rosnący lęk, że w końcu dasz w mordę następnemu turyście, który zapyta: „Jak można mieć dość tego raju?!”.

Fakt, że już raz cierpiałaś na wyspową gorączkę, nie chroni przed kolejnymi zachorowaniami. Wirus mutuje się i atakuje ponownie. Jedynym sprawdzonym remedium jest wyjazd z wyspy, choćby na zakupy albo weekend w spa na sąsiedniej wyspie, gdzie szum fal brzmi trochę inaczej. Warto na chwilę zamienić się w turystę i nabrać zdrowego dystansu. Wyspa czasami może wydawać się więzieniem, choć przez większość czasu jest rajem. Bo miłość i nienawiść do wyspy to dwie strony tego samego medalu.


Ten tekst pochodzi z mojej książki "Rzuć to i jedź". Rozmawiam w niej między innymi z Agnieszką, która z mieszkania na tropikalnych wyspach zrobiła sposób na życie. Zapraszam do czytania :)


 


Zdjęcie: Ryan Christoulou/Unsplash

0 komentarze: