Fabryczna fascynacja

piątek, października 20, 2017 Magda 0 Comments


Mam słabość do starych fabryk. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że mogę spędzić noc w jednej z nich, nie wahałam się ani chwili.


Do niedawna stare fabryki straszyły popadającymi w ruinę gmachami. Sczerniałe, osypujące się cegły, ziejące pustką otwory wybitych okien, porastające opustoszałe tereny chaszcze. Ale coś zaczęło się zmieniać. W ostatnich latach coraz więcej postindustrialnych obiektów z powrotem staje się ozdobą polskich miast. Jednym z takich przykładów jest hotel Fabryka Wełny w Pabianicach. Mieści się w pochodzącym z lat 70. XIX w. zespole budynków, należącym niegdyś do fabrykanckiej rodziny Baruchów, która od 1862 r. zajmowała się produkcją tkanin. Na przełomie wieków kompleks zaliczał się do największych i najnowocześniejszych zakładów  w okolicy. Po wojnie podzielił losy większości polskich zakładów włókienniczych - na skutek nieumiejętnego zarządzania i zagranicznej konkurencji stał się coraz mniej rentowny, aż w końcu upadł. Znalazł się jednak ktoś, kto przyszedł mu z pomocą.


Mieszcząca się w Pabianicach spółka Aflopa, powiązana z lokalnym koncernem farmaceutycznym Aflofarm, podjęła się trudnego i ryzykownego zadania rewitalizacji starej fabryki. Remont trwał siedem lat. O wiele taniej i szybciej byłoby postawić budynek od nowa. Zaniedbany kompleks odnowiono i zamieniono w stylowy hotel Fabryka Wełny. Miejsce, które kiedyś kojarzyło się z ciężką pracą, to dziś synonim komfortowego wypoczynku.

Taras na ostatniej kondygnacji Fabryki Wełny - słoneczny nawet jesienią

Budynek z pięknej czerwonej cegły z daleka przyciąga wzrok. Wyróżnia się na tle dominującej w Pabianicach szarości.  W XIX-wieku musiał robić podobne, a nawet jeszcze większe wrażenie.

Ulica Lipowa, dzisiejsza promenada przy hotelu, wystąpiła nawet w ekranizacji „Ziemi Obiecanej” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Władysław Reymont tak opisał życie ulicy w czasach przemysłowej rewolucji:


Piotrkowską zaczynały ciągnąć od rogatek sznury chłopskich wozów, od miasta turkotały po wybojach olbrzymie wozy towarowe ładowane węglem i platformy naładowane przędzą, bawełną w belach, surowym towarem lub beczkami, a pomiędzy nimi przemykały pospiesznie małe bryczki lub powoziki fabrykantów spieszących do zajęć lub tłukła się z hałasem dorożka wioząca zapóźnionego oficjalistę.
Borowiecki przy końcu Piotrkowskiej skręcił na lewo, w małą, nie brukowaną uliczkę, oświetloną kilkoma latarniami na sznurach i olbrzymią fabryką, która już szła. Długi czteropiętrowy budynek świecił wszystkimi oknami.



Czuję klimat tamtych lat przekraczając próg hotelu. Poszczególne części Fabryki Wełny pomagają mi przenieść się do włókienniczej przeszłości: są tutaj restauracje Wzorcownia i Przędzalnia, bar Barwiarnia, a nawet SPA Tkalnia. W nowoczesnych wnętrzach hotelu natykam się na dawne akcenty, jak stara maszyna do szycia, ceglane ściany i oryginalne metalowe elementy. W takie otoczenie dobrze wpisują się meble o nowoczesnym designie. Akcenty takie jak stara maszyna do szycia współgrają ze sztuką współczesną.





Projekt hotelu stworzył polski architekt Bogdan Niepsuj, a koncepcję wystroju opracowała polska firma C13 Architektura Stosowana. Hotelowe kosmetyki rodzimej marki Bioliq dostarcza producent z Pabianic. Fabryka Wełny to przedsięwzięcie w stu procentach lokalne. Może w tym tkwi sukces rewitalizacji - udało się zachować ducha historii, a jednocześnie zaoferować coś nowego - na przykład relaks w niedużej, ale funkcjonalnej strefie wellness obejmującej basen, jacuzzi i dwie sauny (suchą i mokrą).


Poza hotelem na terenie kompleksu działa centrum konferencyjne, klub fitness, kręgielnia i SPA. Tuż obok mieszczą się też biura na wynajem. Z odrestaurowanym hotelem sąsiaduje jeszcze jeden fabryczny budynek. W zaniedbanym gmachu pojawiły się nowe okna. To zapowiedź kolejnego przedsięwzięcia. Na pewno wrócę, żeby przekonać się, co to będzie!


0 komentarze: