Kanada z dziećmi

niedziela, stycznia 29, 2017 Magda 0 Comments




Kiedy przeprowadzali się do Kanady, nie przewidzieli pułapki tamtejszych odległości. Dziś słyszą śmiech gdy mówią, że jechali sto kilometrów na sanki. O tym, że prawdziwym miłośnikom podróży nie straszne długie dystanse, dzika przyroda, brak samochodu czy pojawienie się na świecie dzieci, opowiada Kasia.


Rozmowa z nią dodała mi wiary w to, że powiększenie rodziny nie oznacza końca podróżowania. Do wywiadu odsyłam na Wirtualną Polskę, czyli tutaj.

Na zachętę galeria zdjęć:


Nowa Fundlandia, okolice miasteczka Twilingate zwanego "stolicą gór lodowych".
Nowa Fundlandia, charakterystyczny krajobraz rybackich wiosek.

Nowa Fundlandia - z szop na palach opuszcza się łódź prosto do wody.
Kanu na jeziorze Gurd w północnym Ontario.

Platforma widokowa na Fogo, największej wyspie u wybrzeży Nowej Fundlandii.

Dziecko z przodu, plecak z tylu, czyli najważniejsze to dobrze rozłożyć ciężar - wędrówka w parku narodowym Gros Morne na Nowej Fundlandii.
Wieżowce w centrum Toronto widziane z promu płynącego na Toronto Islands.

Toronto, okolice St. Lawrence Market, gdzie tradycja styka się z nowoczesnością.

Kolorowe domki na Toronto Islands - 15 minut promem do centrum miasta, a jakby inny świat.
Zakupy z polskiego sklepu w Toronto.

0 komentarze: