Rozdział książki Kobiety na Zanzibarze

czwartek, października 27, 2016 Magda 0 Comments


Przeczytajcie darmowy fragment świetnej książki pod patronatem zgubsietam.pl!


Ona i ja

Między mną a Justinem dochodziło do spięć.
Często rano przy kawie chciałam poruszyć ważne, egzystencjonalne
tematy. Nie lubił tego, więc tym bardziej złościłam się,
kiedy nie mogłam zaspokoić swoich potrzeb; obawiałam się, czy
na pewno nasze życie zmierza w dobrym kierunku, bo przecież tam,
w Europie, wszystko tak szybko się zmienia, ludzie poznają nowe
technologie, pracę, sprzedaż, sposoby na robienie biznesu i pieniędzy…
On nie rozumiał, dlaczego wracam do przeszłości oraz dopytuję,
o czym marzy i czy nie zauważa, że nasze życie jakby stanęło
w miejscu; że jesteśmy niemal odcięci od świata, w którym dzieje
się coś wielkiego. Chciałam przynajmniej z nim porozmawiać,
by dowiedzieć się, czy czuje tak jak ja. A on nie podejmował tematu;
był jedynie poruszony i pytał, dlaczego tak ciężkie tematy proponuję
przy porannej kawie.
– Doris – mówił – jestem szczęśliwy. Nie wiem, czego ty ode
mnie chcesz? Hmm… Nie wiem…
Kiedy budzę się rano, myślę o tym, jak wygląda całokształt mojego
życia. Zadaję sobie wiele pytań, chcąc znaleźć odpowiedź, czy
jestem tu, gdzie powinnam być. Podczas rozmów z nim czułam,
że znajduję się na pograniczu dwóch światów – świata iluzji, gonitwy
i marzeń oraz świata, w którym po prostu żyje się spokojnie.
Pewnego dnia, kiedy Justin ponownie zareagował niezadowoleniem
i wyszedł w pośpiechu na swoją farmę, wstałam i zrobiłam
„rachunek sumienia” – listę, w której porównałam siebie i tutejsze
kobiety. Sądziłam, że gdybym była NIĄ, Justin byłby szczęśliwszy.
Czułam żal, że nie urodziłam się na Zanzibarze i nie jestem NIĄ.
Chciałam bez stresu myśleć o przyjemnych sprawach; chciałam
być kobietą, która może, ale niczego nie musi. Czy to jest możliwe…?
Ja, z moim szerokim spojrzeniem na świat, u boku człowieka,
który dostrzega wartość tylko w naturze; człowieka, którego przecież
kocham.

Nie mogłam znaleźć odpowiedzi na pytania, kim jestem i dlaczego
tu jestem.

Ona jest czarna.
Ja jestem biała.

Ona nie skończyła szkoły.
Ja skończyłam studia.

Ona śpi dobrze.
Ja nie sypiam w nocy, za dużo rozmyślam.

Ona nie martwi się tym, co będzie dziś.
Ja roztrząsam to, co się stało, i co może wydarzyć się jutro.

Ona nie ma nic do stracenia.
Ja muszę główkować, jak rozdzielić dochody, aby starczyło.

Ona ma wsparcie materialne w rodzinie.
Ja nie mam takiego wsparcia.

Ona ma dzieci – zgodnie z jej naturą.
Ja bałam się, czy dam sobie radę.

Jej dzieci są dziećmi całej rodziny.
Ja musiałam wynajmować płatną opiekunkę.

Ojciec jej dzieci byłby nikim, gdyby nie płacił na dzieci.
Ja czułam poniżenie, prosząc o alimenty.

Jej rodzina rozprawiłaby się z dzieciorobem.
Ja czułam bezradność.

Jej dzieci gwarantują matce godną starość.
Ja liczę na ZUS, który jest bankrutem.

Jej mąż musi ją utrzymywać.
Ja pomagałam mężowi zarabiać.

Ona pracuje, gdy chce.
Ja pracuję od zawsze.

Ona nie goni za modą.
Ja czuję presję społeczną i wymogi dress code.


Ona jest pewna siebie i dumna.
Mnie psycholog pomógł wzmocnić moje poczucie własnej wartości.

Ona ubiera się w kolorowe kwiaty.
Ja dobieram kolory i wzory.

Ona wie, że jest piękna.
Ja jestem krytyczna wobec siebie.

Ona wypina piersi do przodu.
Ja myślę, że mam za duży biust.

Ona porusza się z wdziękiem.
Ja chodzę jak robot.

Ona nosi wiadro na głowie.
Ja chodzę na jogę.

Jej jedyny kosmetyk to olej kokosowy.
Moja kosmetyczka waży 5 kg.

Ona maluje się na święta – wygląda wówczas cudownie.
Ja zawsze maluję oczy, w przeciwnym razie mam wrażenie,
że jestem chora.

Ona ma naturalne przyprawy i zioła.
Ja wierzyłam w cuda farmaceutyczne.

Ona ma cerę gładką jak niemowlę.
Ja myślę o nowościach kosmetycznych.

Ona siada na podłodze.
Ja mam problem z kręgosłupem.

Ona umie posługiwać się maczetą.
Ja boję się ostrego noża.

Ona od dziecka tańczy, kręcąc biodrami.
Ja nie wiedziałam, że mam prawo wyrażać swoją seksualność.

Ona porusza się wolno.
Ja z reguły się spieszę.

Ona się dziwi, że mój mąż nie płacił za mnie rodzinie.
Mnie dziwi, że jej mąż musiał mieć przed ślubem pieniądze i dom.

Jej rodzina rozpatruje postępowanie i jej, i jej męża.
Ja musiałam spowiadać się w sądzie.

Ona wciąż jest w ruchu.
Ja głównie siedzę przy komputerze.

Ona zawsze się śmieje.
Ja często bywam zamyślona.

Ona cieszy się życiem.
Ja wciąż opracowuję nowe strategie.

No więc: po co tu jestem?
Doszłam do wniosku, że mam misję. Muszę zrobić porównanie
i napisać książkę dla wszystkich kobiet, które gonią za sukcesem,
nie wiedząc, że gonią donikąd. Ich pewność, że są w centrum świata,
jest zbiorową halucynacją. Często manipulowane, pobudzane
do działania, pędzą i zatracają swoją kobiecość.
I kiedy taka kobieta sukcesu przyjeżdża na Zanzibar, zatrzymuje
się i mówi: „Boże, jaki świat jest piękny…!”. I zakochuje się
w chłopaku, który chodzi boso i w podartej koszuli. Taka jest prawda;
niejedna kobieta z Europy tu zostaje, by zmienić swoje życie.

Fragment pochodzi z książki "Kobiety na Zanzibarze", do kupienia na www.dorotakatende.com

 Zdjęcia kobiet - www.pixabay.com

0 komentarze: