To twoja decyzja

sobota, sierpnia 06, 2016 Magda 2 Comments


Kłócą się we mnie dwa marzenia. Wzajemnie się wykluczają, lecz bez jednego nie ma drugiego.

Marzę o domu. Takim z ogrodem, werandą, kominkiem, wanną i gabinetem pełnym książek. Odkąd pamiętam podglądam, jak mieszkają inni i w myślach zbieram fragmenty miejsc, które podobają mi się najbardziej. Wielki regał na książki. Łazienka z oknem wychodzącym na zieleń. Fotel do czytania.
Ale dążenie do zamiany mieszkania na dom kłóci się z tym, co proponuje Henry David Thoreau:

"Zdobywszy to, co potrzebne do życia, może jednak dokonać innego wyboru niż zdobywanie nadmiaru, może się teraz zdobyć na odwagę i żyć, może zacząć wakacje i zaniechać bardziej upokarzającej harówki".

Natknęłam się ostatnio na ten cytat i uderzyło mnie, że prawdopodobnie za marzenie o domu będę musiała sprzedać mój czas. Czas, który zamiast na zatrzymanie się i po prostu cieszenie życiem, trzeba będzie poświęcić na wytężoną pracę, mającą kupić mi większą nieruchomość wyposażoną w większą ilość rzeczy. Proste, dobre życie, które chciałam wieść w tym domu, będę musiała za niego oddać.
A może poprzestać na tym, co już mam? I zamiast zbierać na większy, droższy w utrzymaniu dom, zbierać na wakacje? A zamiast za meble i wyposażenie, płacić za kawę w kawiarniach i obiad w knajpce gdzieś z widokiem na morze?



Pasuje mi tu jeszcze jeden cytat.

Czas to nie droga szybkiego ruchu pomiędzy kołyską a grobem, czas to miejsce na zaparkowanie pod słońcem. 
Phil Bosmans

Ostatnio przyłapuję się na tym, że mój apetyt na życie pcha mnie niebezpiecznie blisko zmienienia codzienności w taśmę produkcyjną. Kolejny artykuł, kolejna książka, kolejny post na blogu, kolejne zdjęcia, a wszystko to oprócz pełnoetatowej pracy. Efektywność i świetna organizacja są moją mocną stroną, ale przyłapuję się na tym, że czasem patrzę na życie jak na listę celów do zrealizowania. Zastanowiło mnie to, kiedy zauważyłam, że radość z następnych osiągnięć trwa jakby krócej niż kiedyś. Dawniej potrafiły wystarczyć na dłużej. Dziś po skończeniu jednej rzeczy myślę już o następnej. Pasja może zmienić się w uzależnienie?



 Myśląc o tym wszystkim, przypomniałam sobie dzień, który wspominam jako jeden z najszczęśliwszych w moim życiu. Za tekst napisany dla jednego z portali podróżniczych dostałam bilety do Zadaru w Chorwacji. Wylot jednego dnia, powrót drugiego. To był początek czerwca. Pogoda wspaniała. Byłam sama i poruszałam się pieszo. Spacerowałam po zabytkowym starym mieście, całym z jasnego kamienia, a potem przeprawiłam się promem na pobliską wyspę Uglian. 
A tam - sielskość. Przedsezonowe pustki, wioski pełne wyblakłych w słońcu pastelowych domów, przy drodze kępy maków i lawendy. Całość okraszona popołudniowym cykaniem cykad. W miasteczku Kali mili starsi panowie zaprosili mnie do swojego stolika na kieliszek szprycera i uraczyli opowieścią z czasów, kiedy pracowali przy połowach tuńczyków na Pacyfiku. A potem zabrali mnie do portowej knajpki, gdzie jadłam najlepsze kalmary i pasztet z tuńczyka na świecie. Definicja idealnego dnia, spędzonego przede wszystkim we własnym towarzystwie.


Tamten dzień wystarczył mi na bardzo długo. Na dłużej niż niejedna kilkutygodniowa wyprawa w dalekie kraje. Do dziś przypomina mi, że do szczęścia potrzebuję dużo mniej, niż mi się czasem wydaje.






2 komentarze:

  1. Czasami trzeba spojrzeć na wszystko z szerszej perspektywy, zmienić punkt, w którym jesteśmy, oczyścić głowę. Nie rezygnuj z marzenia o domu. Kiedy bardzo mocno czegoś pragniemy i intensywnie o tym myślimy, życie samo tak się układa, że jesteśmy w stanie osiągnąć to, co zamierzyliśmy. Być może teraz jeszcze nie wiesz jak pogodzić posiadanie pięknego domu z życiem podróżniczki pełnym spontanicznych przygód, ale za jakiś czas tak się wszystko poprzestawia, że realizacja marzenia będzie prostsza niż się wydaje teraz... :) Tego Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za te słowa, były mi potrzebne! Gdzieś w głębi duszy nie porzucam tego marzenia. I po cichu układam w głowie nieśmiały plan, jak je zrealizować :)
    Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń