Pod stopami słońca - recenzja

wtorek, lipca 12, 2016 Magda 0 Comments


Dopóki moja córka nie podrośnie, musi mi wystarczyć podróżowanie przez strony książek. Kiedy wzięłam o ręki „Pod stopami słońca. Motocyklami po bezdrożach Azji”, od razu poczułam szarpnięcie sentymentu.
Z jednej strony obudziło się we mnie wspomnienie własnej wyprawy na Syberię, podczas której poznałam mojego męża, z drugiej - tęsknota za podróżami odłożonymi na później. Tę drugą pomogła mi zaspokoić lektura.

Marta Owczarek i Bartek Skowroński, autorzy bloga www.byledalej.com i książki o tym samym tytule, powrócili z kolejną powieścią (i z kolejnej podróży). Pierwsza wyprawa, którą opisali, trwała dwa i pół roku (dokładnie 888 dni) i prowadziła przez Chiny, Australię i Amerykę Południową. Po powrocie Marta i Bartek nie zagrzali miejsca w Polsce na długo. A dokładnie na... 888 dni, czyli tyle, ile trwała ich pierwsza eskapada. Potem poczuli, że czas znowu ruszyć w drogę. Tym razem przez Rosję, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Afganistan, Uzbekistan i Turkmenistan. Cel: Pamir, miejsce, gdzie spotykają się najwyższe łańcuchy górskie na ziemi - Himalaje, Hindukusz, Karakorum i Tien-szan. Trasa: ortodrom, czyli najkrótsza linia biegnąca po powierzchni planety. Transport: motocykle suzuki DR 200 i DR 650.

fot. z książki "Pod stopami słońca. Motocyklami po bezdrożach Azji"

Nie przepadam za wstępami do książek. Zazwyczaj je pomijam, niecierpliwie przechodząc do sedna, czyli pierwszego rozdziału. Tym razem było jednak inaczej. Wprowadzenie do „Pod stopami słońca” podoba mi się z dwóch powodów. Po pierwsze, jest jak wymiana doświadczeń z podróżnikami, którzy zdradzają praktyczne aspekty wyjazdu: wybór trasy, przygotowania, przeczytane książki. Po drugie, uczciwie opowiada o cenie, jaką trzeba zapłacić za możliwość udawania się w kilkuletnie podróże. W przypadku Marty i Bartka ta cena to obawa o ciągłość zatrudnienia oraz słabnące relacje z przyjaciółmi, którzy poważnieją, zakładają rodziny i coraz bardziej się od nich oddalają. A także zagubienie i brak poczucia przynależności do reszty „normalnego” społeczeństwa. „Jak już raz przekroczysz ocean, zawsze będziesz po jego niewłaściwej stronie” – piszą o uzależniającej mocy podróżowania. I taka jest ich książka: uzależnia od odkrywania kolejnych rozdziałów.

Znajdziemy tu obrazy, którym daleko do podróżniczych pocztówek – postsowieckie miasta, monotonne rosyjskie bezdroża, ubogie wsie. Bo po takie właśnie nieoczywiste wrażenia jeździ się na wschód. Są i zjawiskowe zdjęcia krajobrazowych perełek, tym ciekawszych, że mało znanych i nieoklepanych. Im dalej, tym bardziej dziko, nieodkrycie i pięknie. Podobały mi się też ciekawostki, jak Bajkonur, zamknięte miasto w Kazachstanie, skąd startują wszystkie rosyjskie promy kosmiczne i gdzie cudem udało się dostać autorom.

Ale poza opisem przemierzanych krajów i ich mieszkańców, popartym smaczkami, anegdotami i znajomością historii, dla mnie szczególnie cenne są refleksje na temat samego podróżowania. Na przykład: „Tak już jest, że jak człowiek dużo podróżuje, dopada go rodzaj poznawczego zblazowania, zaczyna wszystko porównywać z czymś, co wcześniej widział. (...) Jeśli spotykamy coś, czego nie jesteśmy w stanie do niczego odnieść, wtedy najgłębiej czujemy radość włóczenia się po świecie”.

Mocne strony tej książki:

1.    Szczerość w opisywaniu nie tylko blasków podróży, ale ich cieni
2.    Dobrze przygotowanie historyczne i faktograficzne, które czyni osobistą relację z podróży dużo ciekawszą
3.    Żywy język, przypominający bardziej wciągające opowieści przy ognisku niż senne kroniki.

Komu się spodoba:

1.    Fanom wschodu, byłych republik radzieckich i tym, którzy z sentymentem wspominają czasy PRL-u
2.    Miłośnikom „Dzienników motocyklowych” oraz książek i filmów drogi
3.    Poszukującym „białych plam” na turystycznej mapie świata.

„Pod stopami słońca. Motocyklami po bezdrożach Azji”
Marta Owczarek, Bartek Skowroński,
Wyd. Świat Książki, 34,90 zł

Poprzednia książka autorów



0 komentarze: