Norweski styl życia

czwartek, lipca 07, 2016 Magda 0 Comments



Co podoba mi się w norweskim podejściu do świata?

Zanim odpowiem na to pytanie, zadam kolejne. Czy podróże wciąż kształcą? W dobie tanich linii lotniczych i szeroko dostępnych wyjazdów zorganizowanych wakacje stały się rozrywką masową, która zostawia w nas coraz mniejszy ślad. Do urlopu podchodzimy jak do produktu: z większymi wymaganiami, a jednocześnie bardziej bezrefleksyjnie. Stawiamy przede wszystkim na nasz niczym nie zakłócony relaks, a poznawanie innych kultur gra drugorzędną rolę. Szkoda, bo podróż poza wypoczynkiem może mieć dużo głębszy wymiar.


 Lubię na przykład moment, kiedy samolot wzbija się w powietrze. Miasto, w którym żyję na co dzień, maleje, a wraz z nim problemy, które tam, na dole, wydawały mi się duże. Kiedy zaś docieram na miejsce, obserwuję, jak żyją jego mieszkańcy. Uczy mnie to nie tylko tolerancji, ale przejmowania dobrych nawyków.



A oto, co staram się przejąć od Norwegów:

Inwestowanie przez oszczędzanie


Norwegia należy do najzamożniejszych krajów świata. Nie zawsze tak było: złoża ropy, które przyniosły jej bogactwo, odkryto dopiero w latach 70. XX w. Norwegom nie uderzyła jednak do głowy przysłowiowa woda sodowa. Państwo oszczędza i inwestuje 96% dochodów ze sprzedaży ropy na rzecz obywateli oraz przyszłych pokoleń, na bieżące wydatki przeznaczając zaledwie 4%. Dzięki temu każdy Norweg jest milionerem – bo takiej wysokości zabezpieczenie posiada na emeryturę. To prezent od świetnie zarządzanego państwa. A dla mnie lekcja: pracuję nie po to, żeby wszystko wydawać. Nawet jeśli zarabiam coraz więcej, moje wydatki nie rosną w znaczny sposób, bo potrzeby mam na podobnym poziomie. I pracuję nad tym, żeby takie pozostały.


Niewidoczne bogactwo

Chcielibyście być bogaci? Ja tak, choć jeszcze niedawno trudno byłoby mi to przyznać. Wokół zamożności narasta w Polsce wiele mitów, nie potrafimy zachowywać się wobec niego naturalnie. Epatujemy pieniędzmi lub krytykujemy tych, którzy je mają. W Norwegii, państwie z czołówki najzamożniejszych, bogactwo jest niewidzialne. Przynajmniej w przestrzeni publicznej. Podróżując po tym kraju, nie widziałam urządzonych z przepychem willi czy luksusowych aut. Wszędzie łudząco podobne, skromne drewniane domy (na ogół nie są ogrodzone) i zwyczajne samochody, które mają przede wszystkim użyteczną funkcję. Tutaj bogactwo jest przede wszystkim poczuciem bezpieczeństwa, możliwościami, wolnością, a nie gromadzeniem przedmiotów.



Bliskość natury

Norwegia kojarzy się przede wszystkim z dziką, przepiękną przyrodą. Fiordy, jeziora, płasowyże dalekiej północy, gdzieniegdzie usiane drewnianymi domkami pomalowanymi na czerwono, żółto lub biało. Niemal każdy Norweg ma letni domek na wsi, obowiązkowo w zestawie z łódką zacumowaną gdzieś przy pomoście. Tak najchętniej spędzają weekendy: z rodziną lub przyjaciółmi, zaszyci w głuszy, o którą w ich kraju nietrudno. Niekoniecznie chcą ciągnąć się na drugi koniec świata. Ot, proste, dobre życie. Norwegia nie tylko dba o swoją przyrodę, ale też wykorzystuje jej potencjał. Znaczny procent energii pozyskuje się tam z elektrowni wodnych i wiatrowych.



Wysokiej jakości jedzenie

Luksus po norwesku to między innymi możliwość jedzenia najwyższej jakości produktów. Ryby, kraby, owoce morza, kawior, dziczyzna, świetne sery (mój ulubiony karmelowy Brunost). Nam, Polakom ceny wydają się zaporowe, ale na tym właśnie polega dobrze rozumiana zamożność: na inwestowaniu w jakość, nie ilość. Norwegów stać na to, by świetnie jeść.





0 komentarze: