Gdzie jest Julia?

czwartek, czerwca 16, 2016 Magda 0 Comments


Recenzja książki

Mam dziwną przypadłość jak na kogoś, kto pisze o podróżach: nie lubię książek podróżniczych. A przynajmniej zdecydowanej większości, która pojawia się na rynku. Hipokryzja? Być może, ale nie widzę sensu (ani przyjemności) w czytaniu łudząco podobnych do siebie pamiętników z osobistych podróży, które często są po prostu kilkutygodniowymi urlopami. Długość wyjazdu nie ma tu wprawdzie nic do rzeczy, bo nawet jeden dzień w drodze może być wyjątkowy i warty opisania. Sęk w tym, że w dobie, kiedy podróże stały się powszechnie dostępne, coraz trudniej o wyprawę, która naprawdę różniłaby się od innych. I o ile nie widzę potrzeby prześcigania się w wymyślaniu najoryginalniejszej podróży (bo każdy z nas doświadczy jej na swój sposób i nie warto oglądać się na innych), to widzę taką potrzebę w wymyślaniu tematu książki, którą chcemy napisać. Oczywiście o ile zależy nam na czytelniku, nie tylko na własnej satysfakcji.

Ostatnio jednak trafiłam na tytuł, który chętnie wzięłabym ze sobą na wakacje. "Gdzie jest Julia?" to zapis półrocznej podróży dookoła świata, w którą wybrała się Julia Raczko, była producentka w TVNie, założycielka bloga o podobnym tytule (www.whereisjuli.com). Książkę przeczytałam z przyjemnością! To jedna z tych opowieści, których urok i przyciąganie trudno zdefiniować. Niby prosty język, niby kolejna relacja z podróży, niby następna książka o kobiecie, która w drodze spotkała miłość - ale autorce udało się coś, co nie wychodzi wielu innym: zaciekawić czytelnika aż do końca i sprawić, że czujemy się, jakbyśmy towarzyszyli jej w wyprawie. A kiedy opisywała miejsca, które sama odwiedziłam, w oku kręciła mi się sentymentalna łezka, nogi zaś same rwały się do drogi.

W książce podoba mi się to, że nie jest podróżniczą laurką. Mam wrażenie, że wielu autorów ulega dziś presji źle rozumianej politycznej poprawności. Nie mają odwagi pisać o cieniach podróży i odwiedzanych krajów. Nie śmią niczego skrytykować, wyrazić swojego rozczarowania czy poirytowania odwiedzonymi miejscami czy ich mieszkańcami. Jakby bali się kogoś urazić lub sprawić wrażenie, że coś w ich świetnej podróży poszło nie tak. Julia otwarcie pisze o tym, że gdzieś nie było szału, że bywała zawiedziona, a miejscowi działali jej na nerwy. Punkt za szczerość, której nie należy mylić z brakiem szacunku.

Każdy rozdział to opis innego kraju odwiedzonego przez Julię: mamy więc Tajlandię, Indonezję, Polinezję, Australię, Chile, Peru, Meksyk. Poza relacją dzień po dniu i fragmentami z dziennika prowadzonego podczas podróży, autorka zamieściła sporo praktycznych porad i odsyłaczy do filmów, książek i blogów wprowadzających w klimat danego miejsca. Na końcu książki zebrała informacje i triki, które przydadzą się w planowaniu własnej podróży, takie jak ceny biletów lotniczych dookoła świata, zasady niedrogiego wynajmu kamperów w formule "odprowadź w określone miejsce w określonym terminie". Cenne!

Trzy powody, dla których warto przeczytać tę książkę?

1. Naturalny i lekki styl
2. Inspirujące działanie, sprawiające, że marzy się o spakowaniu plecaka
3. Praktyczne konkrety: co, gdzie, za ile.


0 komentarze: