Kolekcjonerka wysp

piątek, marca 04, 2016 Magda 7 Comments


Czasem spotykasz kogoś, kto żyje życiem twoich marzeń. Agnieszka żyje moim. Od kilku lat mieszka kolejno na najpiękniejszych wyspach świata.

Jak to się stało, że znalazłaś się na Malediwach na stałe?

Agnieszka Luka-Calder: Na Malediwach mieszkam od dwóch lat. Mój mąż pracuje tu w jednym z kurortów i zostaliśmy tu przeniesieni z Bali. Ale nie sądzę, że to będzie na stałe. To tylko przystanek, są jeszcze inne wyspy, gdzie nas nie było.


Wcześniej mieszkałaś na Fidżi i na Bali. Kolekcjonujesz egzotyczne wyspy?

Tak to faktycznie wygląda, ale muszę zacząć od początku. Najpierw była Wielka Brytania, gdzie poznałam mojego męża, a później północna wyspa Nowej Zelandii, skąd pochodzi mój mąż. Po ślubie na jednej z wysp Cooka stwierdziliśmy, że fajnie byłoby zamieszkać na małej egzotycznej wyspie. Wtedy przez przypadek mój mąż dostał pracę w jednym z hoteli na Fidżi, a ja jako fotograf ślubny.


Jak wyglądało Twoje życie przed wyruszeniem w ciepłe kraje?

Mieszkałam z mężem w Auckland, oboje pracowaliśmy w biurze. Po wakacjach na wyspach Cooka zaczęliśmy się zastanawiać, czy zamiast czekać na egzotyczne wakacje nie byłoby lepiej po prostu mieszkać i pracować na jednej z tropikalnych wysp.

Miejsca, w których mieszkałaś, są nie tylko odległe od Polski, ale przede wszystkim szalenie atrakcyjne. Jest w nich coś z marzeń o wielkiej ucieczce, którą większość z nas odkłada na starość lub na wieczne nigdy. Jak zrealizować takie marzenie wcześniej?

Nigdy nawet nie marzyłam ze będę mogła nazwać Fidżi, Bali i Malediwy moim "domem" . W moim przypadku zawdzięczam to pracy mojego męża, ale na wszystkich tych wyspach spotykałam turystów z Polski, więc odległość nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś. To jest do zrobienia, wystarczy chcieć.



Na której wyspie z archipelagu obecnie mieszkasz? Jak wygląda miejsce, w którym mieszkasz, jaki masz widok z okna?

Mieszkam 20 minut motorówką od stolicy Male i międzynarodowego lotniska.  Moja wyspa ma wymiary zaledwie 800 m na 200 m. Jest to typowa wyspa hotelowa: mój domek i mieszkania pracowników są na wyspie, a wille dla turystów przy pomostach. Moje okna wychodzą na mały ogródek, gdzie mam piasek zamiast trawy i płot zrobiony z liści palmy.



Malediwy to synonim wakacyjnego raju. Zastanawia się, jak wygląda tam życie na co dzień, poza luksusowymi kurortami? Opowiedz o miejscowej kulturze, religii. Czy jak na większości wyspiarskich państw na Malediwach panuje atmosfera luzu czy jednak czujesz wyraźne obyczajowe różnice w stosunku np. do Europy?

Życie w największym mieście Male wygląda podobnie, jak w innych miastach na świecie. Ludzie chodzą do pracy, potem idą po zakupy, odbierają dzieci ze szkoły i wracają do swoich domów. Innym, wakacyjnym trybem toczy się życie w luksusowych kurortach. Dopiero od kilku lat można zatrzymywać się na bardziej „lokalnych” wyspach w hotelikach założonych przez lokalnych mieszkańców (wcześniej wstęp dla obcokrajowców na lokalne wyspy był zabroniony).
 Mieszkanie na lokalnej wyspie i mieszkanie na wyspie "hotelowej" to dwa różne światy. Malediwy to muzułmańskie państwo, religia jest tu ważnym elementem codzienności. Zabronione jest wyznawanie innych religii, a także spożywanie alkoholu i wieprzowiny (hotele mają specjalne zezwolenia). W związku z tym na żadnej z lokalnych wysp nie dostaniesz nawet piwa.  Poza terenem hoteli i wyznaczonymi plażami nie wolno też nosić bikini. Kiedy opuszczam naszą wyspę i jadę np. do Male, zakładam coś długiego i zakrywającego ramiona.


Czy jest coś, co w życiu na Malediwach było dla Ciebie zaskoczeniem?

Dużym zaskoczeniem było dla mnie to, jak bardzo rożni się życie na wyspach luksusowych kurortów od życia na lokalnych wyspach. Oraz jak bardzo turkusowa i przejrzysta jest tutejsza woda -  jest to najczystsza woda, w jakiej miałam okazję pływać.



Na Malediwy patrzysz okiem fotografa. Co urzeka Cię tam najbardziej?

Pracowałam przez rok jako fotograf hotelowy (niestety zmieniły się zasady pozwoleń na pracę dla obcokrajowców i teraz tylko Malediwczycy mogą być fotografami). Kurort, w którym mieszkamy, jest naprawdę malowniczy. Piękna plaża, zachwycające zachody słońca, palmy, przejrzysta woda, błękitne niebo. Właściwie każde zdjęcie nadawałoby się na pocztówkę z wakacji.


Opowiedz o miejscowej kuchni.

Jako że tutejsze wyspy to głównie piasek, w porównaniu z innymi krajami rośnie tu mało warzyw i owoców.  Importuje się je z Indii i Sri Lanki, odległych o godzinę lotu. Główny element kuchni stanowią oczywiście ryby, a rybołówstwo i eksport ryb jest tu bardzo ważnym źródłem dochodu.  Ryby w różnych postaciach jada się na śniadanie, obiad i kolację, np. z curry na bazie kokosowego mleka i ryżu (ryż oczywiście jest importowany). W przeszłości Malediwy znajdowały się pod rządami Wielkiej Brytanii i z tego okresu został zwyczaj "afternoon tea", tu nazywany "short eats" – to pora około czwartej po południu, kiedy jada się  różnego rodzaju smażone przekąski, np. z tuńczykiem, kokosem i chilli. Jedzenie w hotelach jest drogie, ponieważ prawie wszystko musi być importowane. Co ciekawe, na Malediwach można spotkać produkty z Polski. Nie zapomnę mojej pierwszej wizyty w Male - w pierwszym sklepie, do którego weszłam, znalazłam słodycze z Polski!


Jak to jest być kobietą na Malediwach? Czy tamtejsze kobiety są aktywne zawodowo, czy pochłania je tradycyjne życie rodzinne? Czy są niezależne finansowo, mają okazję podróżować?

Młodsze kobiety pracują, a po wyjściu za mąż często zostają z dziećmi, choć to zależy od indywidualnej sytuacji rodzinnej i finansowej. Na Malediwach nie ma uniwersytetów i wyższych uczelni, więc aby studiować trzeba wyjechać do innego kraju, przeważnie na Sri Lankę lub do Malezji – tylko część kobiet się na to decyduje. Również podróżowanie z wyspy na wyspę nie jest tak dostępne jak w innych krajach w Azji.  Na naszej wyspie pracują przede wszystkim mężczyźni. Oni pracują w hotelach, a ich żony i dzieci mieszkają na lokalnych wyspach.


Czy w takim bajecznym zakątku jest coś, co może działać na nerwy? Czy coś jest dla Ciebie trudne, za czymś tęsknisz?

 Od czasu do czasu tęsknię za miastem, za wyjściem do kafejki gdzie nikt cię nie zna. Na mojej wyspie nie ma dużo prywatności, jest tu około dwustu pracowników i wszyscy się znają. Jedynym miastem na Malediwach jest Male, ale nie przepadam za nim, bo jest tłoczne, z bardzo wąskimi uliczkami i niestety dość brudne. Szkoda, przy odrobinie chęci i inwestycji mogłoby tu być dużo ciekawiej.



Mówi się o tym, że na skutek zmian klimatycznych Malediwy mogą pierwsze zniknąć z powierzchni ziemi. Czy gdzieś pod skórą czujesz, że to piękno nie może trwać wiecznie? Czy mieszkańcy też o tym myślą i wyprowadzają się na kontynent?

Mieszkańcy ani inwestorzy zdają się tym nie martwić. Co roku na Malediwach powstają nowe hotele, w tym celu specjalnie powiększa się wyspy.  Mieszkańców bardziej martwi to, że w Male brakuje mieszkań, a jak są, to bardzo drogie. To ogólnie koszty utrzymania i brak możliwości zdobycia wyższego wykształcenia są powodem, dla którego coraz więcej osób decyduje się na wyjazd np. do Malezji, która również jest  państwem muzułmańskim.

Gdzie widzisz siebie za pięć, dziesięć lat?


Za pięć lat widzę się gdzieś na Karaibach, bo tam nas jeszcze nie było:) A za dziesięć może z powrotem w Nowej Zelandii? Gdzieś, gdzie mogłabym mieć swój ogródek, a w nim moje ulubione owoce – awokado i marakuję.  

Która z wysp, gdzie do tej pory mieszkałaś, podobała Ci się najbardziej?


Często słyszę te pytanie i wyobraź sobie, że nadal nie mam na nie odpowiedzi :) Uważam się za szczęściarę, że mogłam poznać te wyspy i być tam na tyle długo, aby nazwać je domem. Wydawałoby się, że wyspa to wyspa: wszędzie słońce, plaża i palmy, a jednak wszystkie te miejsca bardzo się od siebie różnią.
Na Fidżi pozytywnie nas zaskoczyło, że lokalni ludzie, mając tak mało i żyjąc tak prosto, wydają się najszczęśliwszymi ludźmi na świecie (potwierdzają to różne badania). Śmiech Fidżyjczyków jest zaraźliwy! Nawet po okropnym cyklonie, który miał miejsce w lutym, nadal są pozytywni. Jeśli na Fidżi wyjdzie się poza teren kurortu, ma się wrażenie, jakby cofnęło się w czasie. Tęsknię za tamtejszymi widokami.
Bali też podbiła nasze serca – fascynująca kultura i tradycje, cudowni ludzie, piękne pola ryżowe. Brakuje nam tego, choć zauważamy, że wyspa bardzo się zmienia. Bali to też świetne miejsce na zakupy, na Malediwach jest z tym gorzej.
Malediwy to z kolei najlepszy klimat, bo mimo że w dzień bywa gorąco, wieczorami można odetchnąć, a pora deszczowa nie jest tak uciążliwa jak na Fidżi i Bali.  Mieszkamy w jednym z najlepszych kurortów na świecie w rankingu Trip Advisora. Dzięki zniżkom dla ekspatów mamy okazję "zwiedzać" inne piękne kurorty, o których nawet nie marzyliśmy i doświadczyć, jak żyją sławni i bogaci.  Czasami muszę się uszczypnąć, czy mi się to wszystko nie przyśniło:)

Więcej zdjęć i informacji o Malediwach na facebook: Agnieszka Luka Photography 
i instagram @revolverphotograph


Zdjęcia: Agnieszka Luka-Calder

7 komentarzy:

  1. Zachwycające zdjęcia, motywująca rozmowa!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje serdecznie Ewa.
      Agnieszka

      Usuń
    2. Dziekuje serdecznie Ewa.
      Agnieszka

      Usuń
  2. Mega! Ten wpis sprawia że myślę co tu sprzedać i pakuję plecak...

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki był plan! Sama najchętniej od razu ruszyłabym w drogę - zróbmy to :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piekne zdjecia, cudowne widoki , szkoda, ze tak daleko . Pozdrwiam - Jacek Luka z Chicago!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to już bywa z najpiękniejszymi miejscami, że są odległe. Ale jak widać po naszej rozmówczyni, nie niemożliwe do osiągnięcia :)

    OdpowiedzUsuń