Violinowo, czyli spełnione marzenie

wtorek, lipca 28, 2015 Magda 0 Comments



Marząc o swoim Idealnym Domu lubię podglądać, jak mieszkają inni. Szczególną przyjemność sprawia mi odwiedzanie wymarzonych, wyczekanych i wypieszczonych domów, które są spełnieniem wieloletnich marzeń ich właścicieli. Jednym z nich jest Violinowo.





http://twojemapy.com/turystyczna-mapa-polski

Polacy ruszyli na wakacje. Z miast wylewają się strumienie  samochodów, a w niebo wzbiły się pierwsze wypełnione turystami samoloty. Szczęśliwcy posiadający kilka miesięcy wolnego mogą teraz z globusem w ręku planować niczym nie przerwaną rozkosz letniego lenistwa. Ci, którzy nie wykorzystali jeszcze urlopów, przeglądają oferty last minute i zastanawiają się, co spakować do walizki. Całej reszcie pozostają weekendy na wsi. Bo w wolne letnie dni siedzieć w mieście po prostu nie wypada!
Nie macie własnego domku z ogrodem lub widokiem na las? Nie szkodzi. Ja też nie. Ale w letnie miesiące i tak niemal w każdy weekend opuszczam miasto. Tęsknota za przyrodą prowadzi mnie do niezwykłych miejsc i fantastycznych ludzi. Odwiedzam rodzinę, wpadam na działki do przyjaciół,  sprawdzam miejsca wyszukane w przewodnikach lub Internecie. Snując marzenia o swoim przyszłym domu podpatruję azyle innych i szukam inspiracji. Trafiam przy tym na prawdziwe perełki.


Jedną z nich jest Violinowo, urocze siedlisko na Mazowszu. Jego właściciele, warszawiacy, długo poszukiwali miejsca, w którym mogliby urządzić swój letni dom i gdzie mogliby spędzać wakacje z dala od miejsiego zgiełku. W tym celu zjeździli sporą część kraju, cierpliwie przeczesując jego najdziksze zakamarki. Zawijali do maleńkich wiosek, buszowali wśród pól i łąk, przedzierali się przez najgęstrze zarośla. Znaleźli.
Ich serce podbiło zapomniane przez świat gospodarstwo, ukryte w zagajniku otoczonym podlaskimi polami. Na początku posesja nie przedstawiała się zachęcająco. Nieprzyjemne odludzie. Rozpadające się budynki, zarwane dachy, kłębowisko chaszczy. Ludzie mówili, że w zagrodzie ktoś kiedyś ukrył skarb, więc opuszczone zabudowania wieloktornie plądrowano, pogłębiając przy tym zniszczenia dokonane przez czas. Większość kupujących złapałaby się za głowę.


Ale nie oni. Wiola i Marek dostrzegli niepowtarzanly urok tego miejsca. Dookoła rozstaje polnych dróg, przydrożna kapliczka i falujące łany zbóź i przestrzeń niezmącona ani jedną reklamą ani słupem elektrycznym. Wśród nieokiełznanej roślinności wypatrzyli dostojną lipę, a pod nią - uroczą wiejską studnię. Murowane budynki wymagały wprawdzie remontu, ale układały się w zaciszny pierścień, chroniący gospodarstwo przed ciekawskimi spojrzeniami. Kamienna spiżarenka świetnie nadawała się na piwniczkę na wina. Zaniedbana chatka z drewnianych bali okazała się w bardzo dobrym stanie technicznym. Po impregnacji i malowaniu można było przystąpić do jej urządzania.


A urządzanie to naturalne powołanie pani Wioli. Uzbrojona w białe, kremowe i beżowe farby rozjaśniła wszystkie wnętrza i nadała im spójny charakter. Pokoje wypełniła wypatrzonymi w okolicznych wioskach sprzętami: wiejskimi regałami, metalowymi łóżkami, drewnianymi skrzyniami i stołami. W pomieszczeniach kuchennych stanęły kaflowe piece i zawisły ręcznie haftowane makatki. Całość uzupełnły wyszperane na kiermaszach, w second-handach lub własnoręcznie ozdobione drobiazgi: stylowe kapelusze, malowane krzesła, krochmalone białe halki. Wszystko na jasno i na ciepło.


Efekt zapiera dech w piersiach. Violinowo oczarowało przyjaciół i znajomych właścicieli. Co roku latem odbywają się tu huczne pikniki, których oprawa artystyczna to prawdziwa poezja. Je się na powietrzu, z talerzy udekorowanych warzywami, kwiatami i liśćmi. W wiklinowych koszach piętrzą się butelki domowego wina, cydru i piwa. Na kominku w dawnej stodole trzaska ogień. Bluesowy zespół daje koncert na żywo. Opuszczone dawniej domostwo znów rozbrzmiewa śmiechem, pachnie pysznym jedzeniem i drży od serdecznej energii. Jest najlepszym dowodem na to, że warto mieć marzenia i jakkolwiek szalone by się wydawały, nie bać się ich realizować!

0 komentarze: